Koleją po Dolnym Śląsku

Nowy rozkład 2018: Karkonosze idą wcześnie spać

Ostatni pociąg regionalny z Kotliny Jeleniogórskiej odjeżdża o wpół do ósmej, a z tak znanego kurortu jak Szklarska Poręba - o wpół do siódmej. W wakacyjnym szczycie sezonu dochodzi do takiego absurdu, że ze Szklarskiej Poręby łatwiej dostać się do czeskiego Liberca niż do Wrocławia (ostatni regionalny pociąg do Wrocławia odjeżdża o 18:44, a do Czech - o 20:29, 9 połączeń do Liberca, 8 do Wrocławia).

Dzieje się tak, mimo że we wszystkich innych porównywalnych ośrodkach na Dolnym Śląsku ostatnie pociągi zaplanowano koło 21, w Karkonoszach organizator transportu Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego nie widzi od kilku sensu na późniejsze połączenia.

4 lutego 2018 roku, Boguszów Gorce Wschód: EP07P-2005 z pociągiem osobowym R76901 KAMIEŃCZYK ze stacji Poznań Główny do Szklarskiej Poręby Górnej / fot. Tomáš Ságner
Wrocław - Jelenia Góra

Między Jelenią Górą a Wrocławiem Głównym kursuje 13 codziennych par pociągów (niektóre z/do Szklarskiej Poręby Górnej) oraz 5 par codziennych w relacji Wrocław Główny - Jaworzyna Śląska (Dzierżoniów Śląski) i po 2 pary w dni robocze Wrocław Główny - Wałbrzych Główny i Wrocław Główny - Wałbrzych Miasto. Jest to mniej o 1 parę do Jeleniej Góry i 1 parę do Wałbrzycha w dni robocze niż w zeszłym roku. Pociągi kursują średnio co godzinę, jednak nie udało się zachować żadnego taktu. 

1 połączenie do Szklarskiej Poręby z Poznania obsługują Przewozy Regionalne zmodernizowanymi składami wagonowymi, natomiast wszystkie pozostałe Koleje Dolnośląskie elektrycznymi zespołami trakcyjnymi, głównie typu Impuls, nieraz w trakcji podwójnej. Połączenia do Dzierżoniowa obsługują Koleje Dolnośląskie szynobusami.

Dodatkowo na tej linii pojawia się 7 pociągów dalekobieżnych PKP Intercity (w tym 1 klasy EIP), obsługiwanych zarówno taborem wagonowym, jak i elektrycznymi zespołami trakcyjnymi - ED161 Dart i ED250 Pendolina (EIP). Nie są one jednak zintegrowane taryfowo z pociągami regionalnymi, jednak na sam odcinek Wrocław - Jelenia Góra dzięki promocji cena przejazdu jest tylko o kilka złotych wyższa od tej w pociągu regionalnym (w przypadku przesiadki na inny pociąg koszty niestety rosną znacząco).

36WEa jako pociąg Kolei Dolnośląskich z Wrocławia do Szklarskiej Poręby Górnej w porannej mgle na moście nad Bobrem przed stacją Jelenia Góra Zachodnia / fot. Tomasz Filbier
Jelenia Góra - Szklarska Poręba Górna

Między Jelenią Górą (Wrocławiem Głównym) a Szklarską Porębą Górną kursuje codziennie 8 par pociągów. 1 połączenie jest w relacji z/do Poznania Głównego. Pociągi kursują średnio co 2 godziny, popołudniu co godzinę, nie udało się zachować żadnego taktu. Połączenie z Poznaniem obsługują Przewozy Regionalne zmodernizowanymi składami wagonowymi klasy Regioekspres, pozostałe - Koleje Dolnośląskie elektrycznymi zespołami trakcyjnymi typu Impuls.

Szklarska Poręba Górna - Liberec

Między Szklarską Porębą a Libercem kursuje od 3 do 9 par pociągów. 9 par w letnie wakacje, 8 par w zimowe wakacje i w dni wolne oraz 3 w dni robocze w pozostałym okresie. Pociągi kursują w takcie co 4 godziny (połączenia całoroczne) ze wzmocnieniem co 2 lub co 1 godzinę (przed południem). Wszystkie połączenia obsługują Koleje Czeskie nowymi szynobusami typu 840 RegioSpider, często w trakcji podwójnej lub potrójnej. Do granicy kursują w taryfie regionalnej, potem ze specjalną ofertą MPS.

Pociąg ze Szklarskiej Poręby Górnej do Liberca na stacji czeskiej stacji Harrachov, 24 września 2016 roku / fot. Wojciech Głodek

Nowy rozkład 2018: Trochę zapomniane Łużyce

Cały obszar zachodniego Dolnego Śląska, czyli dawnych Łużyc nie ma jakoś szczęścia do połączeń kolejowych. Prawie w całości obsługiwany jest przez tabor spalinowy, a wykorzystywane do dziś linii nie zapewniają dużych prędkości handlowych.

Szynobus SA135-004 KD w relacji Zielona Góra - Gorlitz oczekuje na odjazd ze stacji Żary / fot. Piotr Weber, 07.09.16
Węgliniec - Żary

Na tym odcinku kolej zaczyna się powoli zwijać. Od tego roku zaprzestano obsługi przystanku Okrąglica tłumacząc to niewielką liczbą podróżnych. Nie zdecydowano się niestety na popularne u naszych południowych sąsiadów rozwiązanie takiej sytuacji, czyli przystanek na żądanie.

Między Węglińcem (niektóre kursy w relacji z/do Zgorzelca/Görlitz) a Ruszowem (kursy do/z Żagania, Żar lub Zielonej Góry) kursuje 5 par pociągów w dni robocze i 3,5 pary w dni wolne. Rozkład pozostał bez zmian, zrezygnowano natomiast z obsługi przystanku Okrąglica. Wszystkie połączenia obsługują Przewozy Regionalne zielonogórskimi szynobusami.

Szynobus SA135 KD opóźniony o 40 min. w relacji do Gorlitz wjeżdża na stację Zgorzelec / fot. Jaromir Nesvadba
Węgliniec - Zgorzelec

Między Węglińcem (niektóre kursy w relacji z/do Żar, Zielonej Góry) a Zgorzelcem (niektóre kursy do/z Görlitz) kursuje codziennie 14 par pociągów w dni robocze (w tym 3 pociągi relacji Wrocław Główny - Dresden Hbf). Stanowi to poprawę o 2-4 pary względem poprzedniego roku. Pociągi kursują średnio co 1-2 godziny.

Połączenia obsługiwane są szynobusami zarówno przez Przewozy Regionalne, jak i Koleje Dolnośląskie. Niestety poza połączeniami Wrocław - Drezno obsługiwanymi niemieckim zespołami trakcyjnymi Siemens Desiro, także w trakcji podwójne, pozostałe połączenia zazwyczaj obsługują szynobusy jednoczłonowe, co sprawie że w szczytach przewozowych na całym odcinku panuje bardzo duży tłok.

Mieszkańcy Zgorzelca na poprawę swojej sytuacji "kolejowej" mogą liczyć najwcześniej za dwa lata. Do końca przyszłego roku PKP Polskie Linie Kolejowe zapowiadają elektryfikację brakującego odcinka Węgliniec - granica państwa, co sprawi że kończące teraz jazdę w Węglińcu pojemne zespoły elektryczne będą mogły docierać do Zgorzelca.

Krzyżowanie szynobusów KD na stacji Gryfów Śląski / fot. Piotr Weber, 01.05.17
Jelenia Góra - Zgorzelec

Między Jelenią Górą a Zgorzelcem kursuje 7 par pociągów codziennych (wszystkie w relacji do/z Görlitz), co stanowi utrzymanie oferty z zeszłego roku. Warto zaznaczyć że po raz pierwszy prawie udało się utrzymać dwugodzinny takt (różnice są tylko kilkuminutowe). Dla części połączeń są stosunkowo dobre skomunikowania z pociągami z kierunku Wrocławia/Legnicy w Lubaniu. Wszystkie połączenia są obsługiwane szynobusami, zazwyczaj jednoczłonowymi, przez Koleje Dolnośląskie.

Niemiecki pociąg lokalny spółki ODEG na stacji Krzewina Zgorzelecka / fot. Piotr Weber, 18.02.17
Opuszczone linie kolejowe

Pomimo przejezdności szlaku i wielkiego zainteresowania jakim cieszył się jednorazowy przejazd z Lubania do Leśnej nie wspomina się o reaktywacji tej linii. Podobnie w kolejowych planach nie pojawia się Bogatynia. Wracają natomiast projekty przywrócenia połączeń kolejowych do Mirska lub Świeradowa-Zdroju, brak na razie jednak jeszcze konkretnych zobowiązań czy działań w tym kierunku.

Czynny pozostaje także przystanek Krzewina Zgorzelecka. Przystanek leży na linii kolejowej z Görlitz do Zittau. Zatrzymuje się tutaj 18 lokalnych niemieckich pociągów kursujących między tymi stacjami. Połączenia realizowane się przez ODEG w takciegodzinnym.

Nowy rozkład 2018: Zagłębie z wielkimi nadziejami

Na całym obszarze zagłębia legnicko-głogowskiego właściwie niewiele się zmienia. Tam gdzie pociągi jeździły, tam jeżdżą, tam gdzie nie jeździły - tam... nie jeżdżą. Jednak podpisana w zeszłym roku przez PKP PLK umowa na remont linii kolejowej przez Lubin Górniczy otworzyła wielkie nadzieje na powrót połączeń kolejowych do tego jednego z największych miast na Dolnym Śląsku.


Stacja kolejowa w Głogowie / fot. Konrad Krajewski
Głogów - Ścinawa - Wołów

Między Wrocławiem Głównym a Głogowem kursuje 11 par pociągów (o 1 więcej niż w zeszłym roku, ale nadal 1 mniej niż 2 lata temu) w dni robocze i 9 par w dni wolne. Pociągi kursują średnio co 2 godziny, nie udało się jednak utrzymać taktu. Na odcinku Wrocław Główny - Ścinawa dodatkowe 2 pary pociągów w dni robocze i 1 w dni wolne. Na odcinku Wrocław Główny - Wołów dodatkowe 7 par pociągów w dni robocze (co daje 20 par w dni robocze, czyli o 1 mniej niż w zeszłym roku).

Wszystkie połączenia obsługują Przewozy Regionalne elektrycznymi zespołami trakcyjnymi typu EN57, zarówno starymi jak i zmodernizowanymi EN57AL. Nie­któ­re połączenia obsługiwane są trakcji podwójnej.

Czerna w sierpniu 2017 roku / fot. Tomasz Budzyń
Wrocław - Głogów - Zielona Góra

Między Głogowem a Czerną (Zieloną Górą) kursuje 6 par pociągów w dni robocze (o 3 mniej niż w zeszłym roku) i 7 par w dni wolne (o 1 mniej niż w zeszłym roku). Pociągi kursują średnio co 2 godziny, nie udało się jednak utrzymać taktu. Wszystkie połączenia obsługują Przewozy Regionalne elektrycznymi zespołami trakcyjnymi typu EN57 lub zmodernizowanymi EN57AL.

Szynobus Kolei Dolnośląskich na moście w Bolesławcu / fot. Piotr Weber
Lubań - Węgliniec - Bolesławiec

Między Wrocławiem Głównym a Lubaniem Śląskim kursuje codziennie 6 par pociągów bezpośrednich i 3 z przesiadką w Węglińcu. Pociągi kursują średnio co 2 godziny, nie zachowano jednak żadnego taktu.
Między Wrocławiem Głównym a Węglińcem kursuje 13 par pociągów codziennych , w tym 3 pary do Dresden Hbf przez Zgorzelec. Dodatkowo jest połączenie Legnica - Zgorzelec skomunikowane z pociągiem z Wrocławia oraz 2 dodatkowe codzienne pary z Wrocławia do Bolesławca. Pociągi kursują średnio co godzinę, nie zachowano jednak żadnego taktu.

Hala peronowa na stacji w Legnicy / fot. Kamil Kołacz
Wrocław - Legnica

Między Wrocławiem Głównym a Legnicą kursuje 27 par pociągów w dni robocze (o 3 więcej w niż z zeszłym rokiem) oraz 24 pary w dni wolne (o 5 więcej niż w zeszłym roku). Pociągi kursują średnio 30-60 minut, nie zachowano żadnego taktu. Pociągi w kierunku Żar i Drezna nie zatrzymują się na wszystkich stacjach między Wrocławiem a Legnicą.
Wszystkie połączenia obsługują Koleje Dolnośląskie, przy czym te w kierunku Dresden Hbf - spalinowymi zespołami trakcyjnym VT642, w kierunku Żar i Zgorzelca - szynobusami, pozostałe - elektrycznymi zespołami trakcyjnymi typu Impuls lub zmodernizowanymi EN57. Niektóre połączenia w trakcji podwójnej.

SA139-012 jako pociąg Kolei Dolnośląski Os 5847 "Telemann" relacji Forst Lausitz - Wrocław Główny oczekuje na odjazd na stacji początkowej / fot. Wojciech Głodek
Legnica - Żary - Forst Lausitz

Między Legnicą a Żarami kursuje codziennie 6 par pociągów, z czego 3 w relacji Wrocław Główny - Żary. W dni 1 para Wrocław Główny - Żary oraz 1 para Legnica - Żary kursują w wydłużonej relacji Wrocław Główny - Forst Lausitz. Pociągi kursują w odstępie od 3 do 5 godzin. Wszystkie połączenia obsługują Koleje Dolnośląskie szynobusami.

Drezyna PKP Energetyka przejeżdża przez Lubin Górniczy / fot. Kamil Kołacz
Lubin

21 lipca 2017 roku PKP Polskie Linie Kolejowe SA podpisały umowę na realizację zadania “Prace na linii kolejowej nr 289 na odcinku Legnica – Rudna Gwizdanów”. Jak powiedział wojewoda dolnośląski, Paweł Hreniak - Podpisanie umowy na modernizację linii kolejowej Legnica – Rudna Gwizdanów to niezwykle ważne wydarzenie. Dzięki inwestycji pociągi pasażerskie połączą najważniejsze miasta Zagłębia Miedziowego – Głogów, Lubin i Legnicę. Wiem od mieszkańców i samorządowców, że wszyscy na to bardzo czekają. Zwiększy się dostępność do kolei oraz nastąpi wzmocnienie gospodarcze naszego regionu. Trzymam kciuki za sprawne przeprowadzenie wszystkich prac. Dzięki inwestycji PLK powstanie możliwość uruchomienia dogodnych połączeń pasażerskich pomiędzy głównymi ośrodkami Zagłębia Miedziowego: Legnicą, Lubinem i Głogowem. Dwukrotnie szybciej – 120 km/h pojadą pociągi pasażerskie. Czas przejazdu skróci się o połowę z ponad godziny do ok. 30 min. Na 10 stacjach i przystankach poprawi się standard obsługi pasażerów. Odnowione perony zapewnią wygodny dostęp do pociągów. Obiekty będą dobrze oświetlone i wyraźnie oznakowane. Uwzględniony zostanie odpowiedni dostęp dla osób o ograniczonej mobilności. Planowana jest także budowa nowego przystanku Lubin Stadion. Będzie on położony w odległości ok. 1,5 km od stacji Lubin Górniczy.

Nowy rozkład 2018: Na północy bez zmian

Nowy rozkład nie przyniósł za wiele zmian dla północno-wschodniej części naszej regionu. Liczba pociągów do Trzebnicy, Oleśnicy i Bierutowa uległa niewielkim korektom. W kierunku Milicza nadal nie ma żadnych połączeń, chociaż trwający remont torów pozostawia nadzieję na przywrócenie połączeń w kolejnych latach. Podobnie w kierunku Poznania nie pojawiły się większe zmiany.

 EN57-1946 jako pociąg R 60535 relacji Wrocław Główny - Namysłów odjeżdża ze stacji Oleśnica
fot. Wojciech Głodek, 7 października 2017 roku
Wrocław - Oleśnica

Między Wrocławiem Głównym a Oleśnicą kursuje 19 par pociągów w dni robocze (poprawa o 2 pary) i 13 par w dni wolne (poprawa o 1, jednak nadal o 3 mniej niż 3 lata temu). W dni robocze połączenia są średnio co godzinę (poza okresem przedpołudniowym z dwugodzinnymi przerwami, w popołudniowym szczycie co pół godziny), w dni wolne średnio co 2 godziny. Nie jest zachowany żaden takt. Wszystkie połączenia są obsługiwane przez Przewozy Regionalne elektrycznymi zespołami trakcyjnymi typu EN57, zarówno zmodernizowanymi jak i starymi.

EN57-940 jako pociąg do Wrocławia Głównego na stacji Bierutów
fot. Piotr Weber, 22 sierpnia 2017 roku
Wrocław - Bierutów

Między Wrocławiem a Bierutowem (przez Oleśnicę) kursuje 9 par pociągów w dni robocze (pogorszenie o 1 połączenie) i 8 w dni wolne (bez zmian). Połączenia rozłożone są średnio co 2 godziny. Prawie wszystkie realizowane są jako międzywojewódzkie i jedzie dalej do Namysłowa (odpowiednio 9 i 7), Kluczborka (8 i 6) i Lublińca (5 i 4). Wszystkie połączenia są obsługiwane przez Przewozy Regionalne elektrycznymi zespołami trakcyjnymi typu EN57, zarówno zmodernizowanymi jak i starymi.

Stacja w Twardogórze / fot. Dariusz Wojciechowski
Wrocław - Międzybórz

Między Wrocławiem Głównym a Międzyborzem (i dalej Ostrowem Wielkopolskim / Kaliszem / Łodzią Kaliską) kursuje 5 par pociągów w dni robocze i 4 w dni wolne (bez zmian w stosunku do zeszłego roku). Odstęp między pociągami jest od 2 do ponad 4 godzin. Połączenia są obsługiwane przez Przewozy Regionalne elektrycznymi zespołami trakcyjnymi typu EN57.

SA132-002 na stacji Trzebnica / fot. Piotr Weber 30 sierpnia 2016 roku
Wrocław - Trzebnica

Między Wrocławiem Głównym a Trzebnicą kursuje 16 par pociągów w dni robocze  i 9 par w dni wolne. Jest to o 1 codzienną parę więcej niż w zeszłym roku. Choć połączenia w dni robocze są średnio co godzinę, a w dni wolne - co 2 godziny, to nie udało się utrzymać żadnego taktu. Połączenia są obsługiwane przez Koleje Dolnośląskie szynobusami Link i SA134. Prawdopodobnie pojawi się tu też wypożyczony od województwa śląskiego trzyczłonowy szynobus SA138.

Lokomotywa TKt48-18 z pociągiem specjalnym Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa na Śląsku w drodze z Wolsztyna oraz 31WE-023 jako planowy pociąg Kolei Dolnośląskich na stacji Rawicz / fot. Joanna Witek
Wrocław - Korzeńsko

Między Wrocławiem Głównym a Korzeńskiem (Rawiczem) kursuje 19 par pociągów w dni robocze (o 1 więcej niż w zeszłym roku) i 13 par w dni wolne (o 1,5 mniej niż w zeszłym roku). 2 weekendowe pary są łamane - z Rawicza w soboty rano i w drugą stronę w niedziele wieczorem. Część połączeń realizowana jest jako międzywojewódzkie i jedzie dalej do Leszna (8 par codziennych, o 1 mniej niż w zeszłym roku) i Poznania (6 par codziennych i 1 tylko w dni robocze). Nie udało się utrzymać taktu, choć połączenia są średnio co godzinę z trochę większymi przerwami przed południem oraz trochę częściej w dni robocze w popołudniowym szczycie.

Na odcinku Wrocław Główny - Żmigród pojawia się dodatkowo 1 para pociągów rano w dni robocze oraz 1 dodatkowy pociąg z Wrocławia do Żmigrodu w nocy z soboty na niedzielę. Jedno połączenia z Rawicza jest obsługiwane w relacji do Kłodzka, 1 połączenie z Poznania do Szklarskiej Poręby oraz po 1 połączeniu z Poznania i 1 połączeniu z Leszna do Międzylesia.

Połączenia w relacji do Rawicza obsługiwane są przez Koleje Dolnośląskie elektrycznymi zespołami trakcyjnymi typu Impuls, połączenia do Leszna i Poznania przez Przewozy Regionalne składami wagonowymi złożonymi głównie z nowych wagonów klasy Regioekspres zazwyczaj z wagonem barowym (jako wzmocnienie zdarzają się wagony piętrowe), połączenia do Leszna zespołami trakcyjnymi EN57.

Motoraczek w Dolinie Bobru [zdjęcia+film]

O tym, że mała Gmina Wleń potrzebuje Waszej pomocy, pisaliśmy dwa tygodnie temu. Zapomnieli o niej wszyscy. PKP Polskie Linie Kolejowe SA udają, że utrzymują tory w dobrym stanie, Koleje Dolnośląskie S.A. udają, że chcą realizować połączenia.

Jednak burmistrz Artur Zych nie poddaje się. Dziś (4 grudnia) odbył się testowy przejazd czeskim motoraczkiem SKPL, co może będzie krokiem do wznowienia regularnych połączeń kolejowych. Mamy tak na gorąco kilka zdjęć specjalnie dla Was.

🎥 Andrzej Sibilski, 4 grudnia 2017 roku

Marczów

Marczów

Marczów
Pilchowice Nielestno

Pilchowice Zapora

Pilchowice Zapora

Wleń

Wleń

Wleń

🎥 Paweł Klucznik, 4 grudnia 2017 roku



Zgorzelec Miasto wkrótce zniknie

Nielubiana wizytówka miasta i wciąż jednak po trosze PKP, została sprzedana. 30 listopada burmistrz Zgorzelca i nowy właściciel podpisali akt notarialny. 

fot. Tomasz Ptasiński

fot. Piotr Weber

Dworzec Zgorzelec Miasto od lat budzi tak silne emocje, że warto po krótce przypomnieć jego historię. Zacznijmy jednak od "prastacji" Zgorzelec Miasto, bo mało kto dziś pamięta, że do lat 70. XX wieku rolę tę pełnił … drewniany barak mieszczący prawdopodobnie prowizoryczną kasę i poczekalnię dla podróżnych. Wybudowano go obok istniejącej do dziś nastawni obok przejazdu kolejowego przy ul. Bohaterów II Armii Wojska Polskiego.

Nowy, oddalony o kilkaset metrów od pierwszej stacji Zgorzelec Miasto dworzec oddano do użytku około 1975 roku. Od tamtej pory nazwa PKP Zgorzelec Miasto nieodłącznie związana jest z charakterystycznym budynkiem na skarpie, u podnóża której, w pięknym bazaltowym wąwozie, wytyczono dwa perony kolejowe.

Lata świetności dworca to druga połowa lat 70. i pierwsza połowa lat 80. Wtedy na dworcu działało kilka kas biletowych, przechowalnia bagażu, kiosk, kwiaciarnia, świetlica z biblioteką dla uczniów i pomieszczenie socjalne dla załóg kolejarskich na piętrze, toalety, gastronomia oraz poczekalnia dla podróżnych.

W tym czasie wrażenie robił także teren przed dworcem. Zdobiły go szklane, podświetlane po zmroku gabloty, w których eksponowano modernistyczne kolorowe wazony i klosze produkowane w Pieńskich Hutach Szkła oraz pomniejszona w skali kopia pomnika Orła Piastowskiego ze zgorzeleckiej nekropolii wojennej.

Od drugiej połowy lat 80. zaczyna się proces powolnego podupadania dworca. Budynek stopniowo pustoszeje, pojawiają się w nim żebracy, PKP zamyka dwie z trzech kas biletowych. Lata 90. to czas coraz większej degradacji pięknego kiedyś budynku, który powoli zachodzi brudem i przesiąka nieprzyjemnym zapachem. Cały czas jednak jest własnością PKP, które coraz bardziej zawężały jego działalność, aż do całkowitego zamknięcia.

W następnych latach o przejęcie niszczejącego budynku dworca bezskutecznie zabiegały władze samorządowe Zgorzelca. Ponieważ jednak coraz bardziej zaniedbany obiekt wymagał dużych nakładów finansowych, zgorzelecki samorząd chciał przejąć nieruchomość za symboliczną złotówkę. Starania te kontynuował także obecny burmistrz, jednak PKP nie były zainteresowane oddaniem budynku. Chciały go sprzedać i to wcale nie tanio.

Dworzec udało się sprzedać dopiero w 2008 roku, a rok później nabywca wystąpił do miasta o sprzedaż działki przyległej do nieruchomości zabudowanej dworcem. W przeciwieństwie do działki z dworcem sprzedanej przez PKP, sprzedaż miejskiej nieruchomości zabezpieczono zapisami nakładającymi na nabywcę, pod sankcją dużych kar finansowych, obowiązek zagospodarowania terenu w określonym terminie.

Niebawem okazało się, że to był bardzo dobry ruch, bo inwestor nie zdołał zrealizować swoich planów i w 2014 roku, na konto gminy wpłynęło 300 tys. zł z tytułu kary za niewywiązanie się z umowy. Perspektywa kolejnych kar sprawiła, że w sierpniu 2015 roku nierzetelny właściciel poinformował o zamiarze przekazania gminie nie tylko działki, którą od niej kupił, ale też pozostałych nieruchomości, w tym tej zabudowanej budynkiem byłego dworca.


Z końcem września 2015 roku sfinalizowano porozumienie i Zgorzelec odzyskał zbytą w 2009 roku za ponad 1 mln zł działkę. Wtedy też po raz pierwszy miasto zostało właścicielem byłego dworca. Na przełomie marca i kwietnia 2016 roku, za zgodą rady miasta, nieruchomości zostały wystawione na sprzedaż, którą zabezpieczono zapisem analogicznym do tego z 2009 roku, tj. określającym termin w jakim nowy właściciel będzie miał obowiązek zagospodarować lub rozebrać budynek.

Na decyzji o wystawieniu na sprzedaż zaważyły bardzo wysokie koszty rozbiórki budynku. Przy aprobacie rady, burmistrz zdecydował, że zanim obciąży budżet miasta kosztami rozbiórki, spróbuje sprzedać te atrakcyjnie położone nieruchomości komuś, kto będzie miał pomysł na ich zagospodarowanie. Po pierwszym przetargu, który nie przyniósł rozstrzygnięcia, odbyły się jeszcze cztery i dopiero szósty przetarg, przeprowadzony w formie rokowań 10 października 2017 roku doprowadził do sprzedaży dworca.

Nabywcą nieruchomości zabudowanej budynkiem byłego dworca PKP Zgorzelec Miasto oraz przyległych działek jest Projekt Gostyń Sp. z o.o. Nieruchomości zostały zbyte w wyniku I rokowań przeprowadzonych 10 października 2017 roku w Urzędzie Miasta Zgorzelec za kwotę 1.289.750,00 zł brutto.

Podpisanie umowy / fot. UM Zgorzelec
30 listopada 2017 roku reprezentujący Gminę Miejską Zgorzelec burmistrz Rafał Gronicz i przedstawiciel nabywcy podpisali akt notarialny. Zgodnie z zapowiedziami, sprzedaż została zabezpieczona wpisami nakładającymi na nabywcę obowiązek zagospodarowania nieruchomości zabudowanej dworcem w określonym terminie, pod groźbą kar finansowych. Inwestor zapowiada, że w pierwszej kolejności planuje rozbiórkę byłego dworca.

✍ Renata Burdosz

30 sekund między życiem a śmiercią

W województwie dolnośląskim jest 1460 przejazdów kolejowo-drogowych. W tym roku (do końca października) doszło do 8 kolizji i wypadków, w których zginęły 4 osoby. Przyczyną wszystkich tych zdarzeń była nieostrożność kierowców i ignorowanie sygnalizacji lub rogatek.

Dlaczego tak się dzieje, że na przejazdach giną ludzie? Bo ignorują znak STOP, bo wjeżdżają na przejazd pomimo włączonej sygnalizacji ostrzegawczej, bo omijają zamknięte już rogatki, bo myślą, że zdążą jeszcze „przeskoczyć” przed zbliżającym się pociągiem.

fot. Wojciech Głodek
Wielu kierowcom pamiętającym, jak hamuje ich samochód, trudno jest sobie wyobrazić, że w wypadku pociągu ta droga jest kilkunastokrotnie dłuższa. "Średni" pociąg towarowy potrzebuje, aby się zatrzymać, nawet półtora kilometra. Siłę, z jaką taki pociąg uderzy w samochód na torach, można porównać z siłą, z jaką samochód osobowy uderzy w puszkę po piwie. Wyobraźmy sobie puszkę po piwie przejechaną przez samochód. Tak samo będzie wyglądać samochód, który dostanie się pod lokomotywę.

Kampania "Bezpieczny przejazd" rozpoczęła się w 2005 roku. W ciągu 12 lat PKP Polskie Linie Kolejowe organizowały spotkania z młodzieżą, happeningi na przejazdach kolejowych, symulacje wypadków. W tym roku organizatorzy kampanii starają się dotrzeć do instruktorów nauki jazdy. – Przedstawiamy instruktorom nie tylko wiedzę z zakresu bezpieczeństwa na przejazdach kolejowo-drogowych, ale także wyposażamy ich w materiały, które ułatwiają edukację kursantów. Spotkania są dla nas okazją do przekazania, ale i do zdobycia wiedzy, co jeszcze możemy zrobić, by kierowcy byli bezpieczni na przejazdach kolejowo-drogowych. Wspólnie możemy usunąć śmierć z przejazdów – mówi Włodzimierz Kiełczyński, dyrektor Biura Bezpieczeństwa PKP Polskich Linii Kolejowych S.A.

W ostatni poniedziałek mieliśmy okazję uczestniczyć w takich warsztatach we Wrocławiu. Było to jedno ze spotkań z instruktorami nauki jazdy z województwa dolnośląskiego. Jak podkreślają instruktorzy, którzy brali już udział w warsztatach, największe wrażenie na kursantach robią filmy z wypadków na przejazdach kolejowo-drogowych. To ważna część prezentacji kolejarzy, która może powstrzymać przed pochopnymi decyzjami i brawurą grożącą utratą zdrowia i życia.



Jak opowiada Włodzimierz Kiełczyński, jedną z najczęstszych przyczyn wypadków na przejazdach jest ignorowanie znaku "stop" – Stamtąd, gdzie mieszkam, aby pojechać do mojej teściowej, muszę przejechać cztery razy przejazd kolejowo-drogowy. Każdy z tych przejazdów jest strzeżony znakami. Ruch kolejowy jest niewielki, bo około 10 pociągów w dobie. Za każdym razem się zatrzymuję. Kiedyś pojechałem z jednym kolegą i on mówi - po co się tu zatrzymujesz, przecież Ty wiesz, jak te pociągi tu jeżdżą.

We Wrocławiu są w tej chwili 62 przejazdy kolejowo-drogowe, a na całym Dolnym Śląsku aż 1460. Przejazdem, na którym następuje najwięcej niebezpiecznych sytuacji, jest przejazd we Wrocławiu Leśnicy. Jak powiedzieli nam pracownicy Kolei Dolnośląskich, nie ma drugiego takiego na dolnośląskiej sieci kolejowej, gdzie maszyniści muszą tak często reagować na niebezpieczne zdarzenia z udziałem kierowców. Samochody między zamkniętymi rogatkami pojawiają się tam niemal codziennie, na razie na szczęście nie doszło do żadnego poważnego zdarzenia. Głównie dzięki temu, że przejazd znajduje się tuż za stacją kolejową Wrocław Leśnica, a więc pociągi nie jadą z pełną prędkością i jest czas na reakcję.

Inspektor Marcin Żywiołek z Komendy Głównej Straży Ochrony Kolei potwierdza, że w związku z nagminnymi zdarzeniami na przejeździe kolejowym w km 14.097 na szlaku Wrocław Leśnica – Miękinia, linia kolejowa nr 275 (ul. Średzka we Wrocławiu) dotyczącymi łamania przepisów ruchu drogowego przez kierowców, Komenda Regionalna SOK we Wrocławiu od ponad roku prowadzi działania prewencyjne. W akcję zaangażowani są również funkcjonariusze Policji z Wydziału Ruchu Drogowego we Wrocławiu. Działania w ramach akcji „Bezpieczny piątek – szlaban na ryzyko” prowadzone są w każdy piątek z Policją, natomiast w pozostałe dni tygodnia również kierowane są patrole SOK na przejazdy kolejowe w miarę posiadanych sił i środków.

O tym, jak częste są to zdarzenia, może świadczyć historia, jak wydarzyła się we wtorek, 10 października. Gdy funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei prowadzili działania w ramach kampanii „Bezpieczny Przejazd”, na przejazd kolejowy przy zamkniętych półrogatkach wjechała 24-letnia kobieta. Gdy została zatrzymana, okazało się, że nie posiadała żadnych dokumentów: dowodu osobistego, prawa jazdy i dowodu rejestracyjnego pojazdu. Funkcjonariusze SOK wezwali patrol policji. Zanim jednak policjanci zdążyli dojechać na miejsce, na przejazd kolejowy wjechał kolejny samochód osobowy omijając slalomem zamknięte półrogatki.

fot. archiwum PKP Polskie Linie Kolejowe

Gdy zaczynają migać czerwone światła sygnalizatora, oznacza to bezwzględny zakaz wjazdu na przejazd. Od tego momentu minie jeszcze 10 sekund, zanim zaczną zamykać się rogatki. Kolejne 10 sekund to czas, w jakim rogatki się zamkną. Ostatnie 10 sekund to czas bezpieczeństwa. 30 sekund od chwili, gdy zaczęły migać światła czerwone, na przejeździe może pojawić się pociąg.

W ciągu 10 sekund nikt z nas nie zdąży wysiąść z samochodu, a tyle może mieć czasu na ucieczkę, jeśli jego samochód zatrzyma się przed zamkniętą rogatką. Stąd - jak przypominają kolejarze - w takiej sytuacji należy działać od razu. Warto zdawać sobie sprawę, że każda rogatka jest tak skonstruowana, aby było ją łatwo wyłamać. Ma tak zwany "bezpiecznik drąga" - jest to plastikowy fragment, dodatkowo perforowany, aby w przypadku uderzenia w rogatkę złamanie nastąpiło dokładnie w miejscu przy napędzie, a cały drąg szlabanu odpadł i położył się na jezdni umożliwiając zjechanie z przejazdu w chwili zagrożenia.

Wszyscy jednak dobrze pamiętamy, że często zamiast tych 30 sekund na przejeździe czekamy nawet 2 lub 3 minuty. Dlaczego? Przejazd ma czujniki tak skonfigurowane, że najszybszy pociąg na danej trasie kolejowej przejedzie przez przejazd nie wcześniej niż po 30 sekundach. Jeśli więc jest to trasa przystosowana do prędkości 120 km/h na godzinę dla pociągów osobowych, a akurat będzie jechać pociąg towarowy z prędkością 40 km/h, to zamiast po 30 sekundach pojawi się on na przejeździe po 90 sekundach.

Otwieranie rogatek również trwa 30 sekund i nie wolno w tym czasie jeszcze wjeżdżać na przejazd kolejowy, mimo że rogatki już się podniosły. Dlaczego? Migające światło czerwone może oznaczać zarówno otwieranie się rogatek, jak i fakt, że kolejny pociąg zbliża się do przejazdu i w ciągu 10 sekund rogatki zaczną się znowu zamykać. To może brzmi jak fikcja, ale takie zdarzenie miało miejsce w 2007 roku.

Kierowca tira wjechał na przejazd po przejeździe pociągu towarowego gdy rogatki podniosły się do góry, a światło czerwone jeszcze się nie wyłączyło. Nie wyłączyło się dlatego, że sygnalizację włączył pociąg zbliżający się do przejazdu po drugim torze. W przejeżdżającego tira załadowanego belami papieru wjechał pociąg pośpieszny z Gdyni do Zielonej Góry. Siła uderzenia była tak wielka, że wykoleiło się sześć wagonów i lokomotywa. A wystarczyło poczekać zaledwie 30 sekund. Ważąca 80 ton lokomotywa została uniesiona w powietrze i rzucona na dach pierwszego wagonu. Zginął maszynista i pasażerka z pierwszego wagonu.

Czy tylko młodzi mężczyźni zachowują się za kierownicą brawurowo? W tym roku na zamknięte rogatki najechał kierowca, uderzył w bok pociągu i zbiegł z miejsca wypadku. Przejazd był monitorowany, więc policji udało się bardzo szybko ustalić sprawcę wypadku. Okazała się nim... kobieta w wieku 83 lat. Mniej szczęścia w podobnej sytuacji miał 24 letni chłopak. Uderzył w bok przejeżdżającego pociągu i przód jego samochodu dostał się między zestawy kołowe. Został pociągnięty 300 metrów dalej. Kierowcę przez 45 minut ratowano i próbowano wyciągnąć z pojazdu. Reanimacja niestety nie powiodła się.

✍ Wojciech Głodek