Nowy rozkład 2018: Trochę zapomniane Łużyce

3 komentarze
Cały obszar zachodniego Dolnego Śląska, czyli dawnych Łużyc nie ma jakoś szczęścia do połączeń kolejowych. Prawie w całości obsługiwany jest przez tabor spalinowy, a wykorzystywane do dziś linii nie zapewniają dużych prędkości handlowych.

Szynobus SA135-004 KD w relacji Zielona Góra - Gorlitz oczekuje na odjazd ze stacji Żary / fot. Piotr Weber, 07.09.16
Węgliniec - Żary

Na tym odcinku kolej zaczyna się powoli zwijać. Od tego roku zaprzestano obsługi przystanku Okrąglica tłumacząc to niewielką liczbą podróżnych. Nie zdecydowano się niestety na popularne u naszych południowych sąsiadów rozwiązanie takiej sytuacji, czyli przystanek na żądanie.

Między Węglińcem (niektóre kursy w relacji z/do Zgorzelca/Görlitz) a Ruszowem (kursy do/z Żagania, Żar lub Zielonej Góry) kursuje 5 par pociągów w dni robocze i 3,5 pary w dni wolne. Rozkład pozostał bez zmian, zrezygnowano natomiast z obsługi przystanku Okrąglica. Wszystkie połączenia obsługują Przewozy Regionalne zielonogórskimi szynobusami.

Szynobus SA135 KD opóźniony o 40 min. w relacji do Gorlitz wjeżdża na stację Zgorzelec / fot. Jaromir Nesvadba
Węgliniec - Zgorzelec

Między Węglińcem (niektóre kursy w relacji z/do Żar, Zielonej Góry) a Zgorzelcem (niektóre kursy do/z Görlitz) kursuje codziennie 14 par pociągów w dni robocze (w tym 3 pociągi relacji Wrocław Główny - Dresden Hbf). Stanowi to poprawę o 2-4 pary względem poprzedniego roku. Pociągi kursują średnio co 1-2 godziny.

Połączenia obsługiwane są szynobusami zarówno przez Przewozy Regionalne, jak i Koleje Dolnośląskie. Niestety poza połączeniami Wrocław - Drezno obsługiwanymi niemieckim zespołami trakcyjnymi Siemens Desiro, także w trakcji podwójne, pozostałe połączenia zazwyczaj obsługują szynobusy jednoczłonowe, co sprawie że w szczytach przewozowych na całym odcinku panuje bardzo duży tłok.

Mieszkańcy Zgorzelca na poprawę swojej sytuacji "kolejowej" mogą liczyć najwcześniej za dwa lata. Do końca przyszłego roku PKP Polskie Linie Kolejowe zapowiadają elektryfikację brakującego odcinka Węgliniec - granica państwa, co sprawi że kończące teraz jazdę w Węglińcu pojemne zespoły elektryczne będą mogły docierać do Zgorzelca.

Krzyżowanie szynobusów KD na stacji Gryfów Śląski / fot. Piotr Weber, 01.05.17
Jelenia Góra - Zgorzelec

Między Jelenią Górą a Zgorzelcem kursuje 7 par pociągów codziennych (wszystkie w relacji do/z Görlitz), co stanowi utrzymanie oferty z zeszłego roku. Warto zaznaczyć że po raz pierwszy prawie udało się utrzymać dwugodzinny takt (różnice są tylko kilkuminutowe). Dla części połączeń są stosunkowo dobre skomunikowania z pociągami z kierunku Wrocławia/Legnicy w Lubaniu. Wszystkie połączenia są obsługiwane szynobusami, zazwyczaj jednoczłonowymi, przez Koleje Dolnośląskie.

Niemiecki pociąg lokalny spółki ODEG na stacji Krzewina Zgorzelecka / fot. Piotr Weber, 18.02.17
Opuszczone linie kolejowe

Pomimo przejezdności szlaku i wielkiego zainteresowania jakim cieszył się jednorazowy przejazd z Lubania do Leśnej nie wspomina się o reaktywacji tej linii. Podobnie w kolejowych planach nie pojawia się Bogatynia. Wracają natomiast projekty przywrócenia połączeń kolejowych do Mirska lub Świeradowa-Zdroju, brak na razie jednak jeszcze konkretnych zobowiązań czy działań w tym kierunku.

Czynny pozostaje także przystanek Krzewina Zgorzelecka. Przystanek leży na linii kolejowej z Görlitz do Zittau. Zatrzymuje się tutaj 18 lokalnych niemieckich pociągów kursujących między tymi stacjami. Połączenia realizowane się przez ODEG w takciegodzinnym.

3 komentarze :

  1. Nie ma co przesadzać. Zgorzelec ma 14 par pociągów, czyli o 1 więcej niż Jelenia Góra, mimo że jest trzykrotnie mniejszym miasteczkiem, a ruch turystyczny do Zgorzelca praktycznie nie istnieje (w przeciwieństwie do Jeleniej Góry, gdzie jest bardzo duży). Więc chyba nie jest źle. Przydałoby się natomiast więcej pociągów na linii ze Zgorzelca do Jeleniej Góry, gdzie po drodze jest kilka dużych miast, a PKS-ów prawie nie ma na tej trasie po upadku zgorzeleckiego PKS-u. Moim zdaniem pociągi powinny tam jeździć co godzinę. Linia jest zelektryfikowana, a drut w ogóle nie jest wykorzystywany. Oprócz dotychczasowych pociągów Jelenia Góra - Zgorzelec należałoby więc wydłużyć Impulsy kończące bieg w Lubaniu do Jeleniej Góry, co zagęściłoby takt na odcinku Lubań - Jelenia Góra, a Legnica uzyskałaby bezpośrednie połączenie z Jelenią Górą i Karkonoszami. Do Leśnej pociągi przydałyby się przynajmniej w weekendy (dużo ludzi jeździ np. nad Jezioro Leśniańskie a oferta busów w sobotę i niedzielę jest tragicznie mała). Samorząd województwa powinien też pomyśleć o pociągach z Lubania lub Zgorzelca do czeskiego Frydlantu i dalej do Liberca przez Zawidów. Przejście kolejowe w Zawidowie jest jedynym na Dolnym Śląsku, przez które nie jeżdżą pociągi, a tory są w bardzo dobrym stanie. Prawdziwym skandalem natomiast jest zupełny brak zainteresowania przez samorząd województwa odbudową przystanku kolejowego w Porajowie (na linii, po której jeździ mnóstwo pociągów z Liberca do Zittau), na czym na pewno zyskałaby turystyka w regionie oraz poprawiłoby to komunikację dla mieszkańców. Z Sieniawki do Liberca trzy razy dziennie jeździ bezpośredni autobus uruchamiany przez czeski odpowiednik naszego PKS-u, co pokazuje, że popyt na połączenia jest. Polnische wirtschaft - ludzie tłuką się śmierdzącymi busami a praktycznie przez samą miejscowość co godzinę przejeżdżają pociągi, które się w niej nie zatrzymują, bo nie ma przystanku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przedłużenie pociągów z Lubania do Jeleniej Góry (w weekendy i wakacje do Szklarskiej Poręby) to bardzo dobry pomysł. Nie tylko Legnica zyskałaby bezpośredni pociąg w Karkonosze, ale też na przykład Gryfów Śląski do Wrocławia. Co do przystanku w Porajowie to linia należy do PLK, ale samorząd województwa powinien wykazać inicjatywę w celu odbudowy tego przystanku. Nic nie słyszałem, żeby ktokolwiek w UMWD o tym myślał (pewnie za daleko od Wrocławia), a trzeba pamiętać, że analogiczna sytuacja była w Głuchołazach, gdzie właśnie głównie dzięki naciskom opolskiego marszałka udało się kilkanaście lat temu zmienić charakter linii przez Głuchołazy z tranzytowej na regionalną, utworzyć kolejowe przejście graniczne w Głuchołazach i wprowadzić postoje czeskich pociągów w Głuchołazach, co bardzo poprawiło skomunikowanie południowej Opolszczyzny z Czechami. Dolny Śląsk jak widać jest pod tym względem daleko w tyle.

      Usuń
  2. łużyczanin7 marca 2018 19:59

    Sama PLK na pewno nie sfinansuje przystanku w Porajowie, bo nie ma w tym żadnego interesu. Interes ma wręcz w tym, żeby przystanku nie było, bo dzięki temu dostaje dużą kasę za tranzyt. Tym niemniej interes mają mieszkańcy i tu powinny aktywnie działać władze samorządowe. Także a może przede wszystkim Dolnego Śląska, bo te mają największy wpływ na PLK i władze centralne. Doświadczenie jednak uczy, że tam gdzie dużą rolę odgrywa interes Wrocławia władze Dolnego Śląska chętnie angażują się w rozmowy z PLK a nawet są skłonne sfinansować inwestycje (np. należące do PLK linie do Sobótki, a wcześniej Kudowy i Szklarskiej Poręby), a tam gdzie interesu dla wrocławian nie ma, jest stała gadka, że my nic nie możemy zrobić, bo zarządcą jest PLK (np. linia lwówecka). I to samo (obojętność władz Dolnego Śląska) zapewne spotka położoną na krańcu Dolnego Śląska linię z Hradka do Zittau i potrzebny mieszkańcom przystanek w Porajowie.

    OdpowiedzUsuń